WYSTAWA

WYSTAWA:
LISTOPAD
2018 R.

PODRÓŻ
PARYSKIE PARKI - FLÂNEUR - FOTOGRAFIA

Jakiś czas temu przebywałem w Paryżu. Mój pobyt w tym mieście nie wiązał się z realizacją konkretnych celów, toteż przez całe dnie swobodnie oddawałem się czynności spacerowania. Godzinami przemierzałem ulice, place i bulwary, oszołomiony miejskim zgiełkiem niczym Baudelaire'owski flâneur. Wreszcie, po kilku dniach wędrówki, znużony otaczającym mnie tłumem skierowałem swoje kroki, zamiast ku zatłoczonym muzeom, w stronę cienistych parków i skwerów. Tuileries, Palais-Royal, Parc des Buttes Chaumont, Parc Monceau - I tu, tak jak na paryskich ulicach, w malowniczym pejzażu pojawiały się oddalone w czasie motywy i obrazy. Chodziłem alejami przyglądając się ludziom i temu, co było odległe. Krążąc bez celu po obcym świecie nigdy nie wiemy kiedy napotkamy to, co znajome. Gdy dotarłem do Ogrodu Luksemburskiego znowu przypomniał mi się Baudelaire. Gdzieś tu, za Pałacem Luksemburskim, obok Odeonu mieszkał on przez pewien czas w skromnym Hotelu Corneille, u swojego przyjaciela Alexnandre'a Privata - "miłego nicponia", pół Mulata, pół Francuza, rentiera, literata i bon vivanta. Przypomniał mi się wiersz Baudelaire`a zatytułowany "Podróż", a raczej jego fragmenty, a potem fotomontaże, które stworzyłem kiedyś do innego utworu poety - poematu prozą pt. "Każdy ze swoją chimerą"

Tak pojawił się w mojej głowie pomysł zrobienia zdjęć. Wprawdzie Charles Baudelaire widział w fotografii jedynie "sługę nauk i sztuk" i przestrzegał przed wpuszczaniem jej "w dziedzinę tego, co niedotykalne i co płynie z wyobraźni", lecz czyż świat nie zdążył już wielokrotnie zaprzeczyć temu przekonaniu, tak jak jednocześnie zdążył go potwierdzić? Fotografia stała się dziś bardziej domeną pamięci, wyobraźni, a nawet złudy niż zwierciadłem rzeczywistości. I ja postanowiłem posłużyć się nią w podobnym celu. Sięgnąłem po aparat fotograficzny schowany głęboko w walizce...

Charles Baudelaire nie wymyślił flâneura, lecz to właśnie on utożsamił postać spacerowicza-obserwatora z artystą. Flâneur, czyli samotny wędrowiec zanurza się w wielkomiejską przestrzeń i rozkoszuje jej widokiem jak sztuką. Nie jest zwyczajnym włóczęgą. Jego spojrzenie nacechowane jest dystansem i ironią. Charakteryzuje go postawa estetyczna i poznawcza, związana z krytyczną grą kontekstami. Według Baudelaire'a, flâneur jest kimś podobnym do "malarza życia nowoczesnego", który stara się uchwycić jednocześnie przemijające okoliczności i to, co wydaje się w nich wieczne.

Flâneur stał się jedną z kluczowych figur nowoczesności. Uosabia skomplikowane relacje łączące wyobcowaną jednostkę i społeczeństwo. Sam będąc wytworem mody stał się modnym motywem używanym przez poetów, filozofów i współczesnych artystów.

Walter Benjamin pisał o flâneurze jako o człowieku prywatnym, który przemierza wielkomiejską przestrzeń po to, aby odczytać jej znaki. Czyta je i pisze na nowo, niczym poeta, który "toczy bój o poetycki łup z widmowym tłumem słów, fragmentów i początków wierszy". Benjamin - znawca twórczości i życia Baudelaire`a - zauważył, że cechą charakterystyczną jego poezji jest "naprzemienność obrazów i idei, słowa i rzeczy". Na tym polega jej dwoistość. Jej istotą są zaskakujące doznania szoku związane z nagłym pojawianiem się tego, co nieuświadomione i zapomniane. Benjamin wierzył, że doświadczenie szoku, dostępne flâneurowi i poecie, może prowadzić w nieskończoną dal czasu; że chodzi w nim o wskrzeszanie przeszłości w chwili obecnej. "Kwiaty zła" Baudelaire'a były dla niego taką właśnie próbą "mocy pomnienia" czyli wskrzeszania ideału, a z drugiej strony - świadectwem rozpadu i przemijania, wywołującym spleen. Benjamin pisał o ostatnim wierszu "Kwiatów zła" zatytułowanym "Podróż", że jest to "ostatnia podróż flâneura: śmierć. Jej cel: nowość". W wierszu tym spotyka się to, co wieczne i to, co przemijające, czyli nieustannie nowe...

Efekty spojrzenia nowoczesnego poety i flâneura są podobne do efektu jaki wyzwala pstryknięcie migawki aparatu fotograficznego: "Drobny ruch palca wystarczał, by utrwalić wydarzenie na czas nieograniczony. Aparat, by tak rzec, wprawiał chwilę w pośmiertny szok..." - pisał Benjamin. Poezje Baudelaire`a i fotografia są, jego zdaniem, nacechowane zjawiskiem zaniku aury, czyli utratą związku z ową "dalą" czasu i przestrzeni. "Wyrzeczenie się uroku dali to czynnik decydujący w liryce Baudelaire'a. Najbardziej suwerenne ujęcie znalazł on w pierwszej strofie "Podróży". Z drugiej strony, Benjamin pisał o dominacji egzotycznych obrazów w liryce francuskiego poety. Są one świadectwem melancholii, a zatem także pragnieniem przywrócenia aury. W interpretacji Benjamina, "Podróż" Baudelaire'a jest tak naprawdę "odmową podróżowania". Natomiast fotografia, mimo utraty aury, zdolna jest utrwalić "ulotne i tajemne obrazy, które swym szokującym działaniem zatrzymują w odbiorcy mechanizm skojarzeń. W tym miejscu musi się włączyć napis, obejmujący fotografię literackiego wizerunku (...), bez którego wszelka fotograficzna konstrukcja w dalszym ciągu skazana byłaby na przypadkowość".

Podobnie jest w przypadku moich fotografii - dal czasu pojawia się na nich w wizerunkach przestrzeni parków paryskich, a zwłaszcza Ogrodu Luksemburskiego - pod postacią fragmentów natury, figur i ludzi. Są to wieczne chwile uwięzione w przestrzeni. Towarzyszą im fragmenty Baudelaire'owskiej "Podróży". W moim ujęciu, jej pierwsza strofa staje się strofą ostatnią...

Charles Baudelaire poszukiwał ideału piękna, który łączyłby pierwiastek wieczny i przemijający. Walter Benjamin kierował swoje wysiłki intelektualne na przywrócenie do życia zapomnianej historii i pamięci. Na co My kierujemy dziś swoje spojrzenia?

Na wystawie prezentowany jest cykl czternastu fotografii analogowych czarno-białych w formatach ok. 24x30 cm na papierze barytowym Ilford i cykl trzech fotomontaży. Wykorzystano fragmenty wiersza Charlesa Baudelaire'a pt. Podróż w tłumaczeniu Marii Leśniewskiej i poematu prozą pt. Każdy ze swoją chimerą w tłumaczeniu Ryszarda Engelkinga.

Marcin Maron