WYSTAWA

Wernisaż:
godz. 13:00
16 kwietnia 2017 R.

Paulina Wiśniewska
MINIATURY TKACKIE
POD KIERUNKIEM HELENY SAKOWICZ

'TRZEBA NORMALNIE ŻYĆ'
PAULINKA WIŚNIEWSKA
DZIEWCZYNKA GŁUCHO - NIEWIDOMA

Paulinka od urodzenia nie słyszy. Od kilku lat - nie widzi. 'Odczuwa' natomiast swoim sercem innych ludzi. Cały świat jest w Jej dłoniach! Jest dzieckiem bardzo wrażliwym, 'słyszącym' i 'widzącym' rzeczywistość 'od wewnątrz', 'od środka'.

Paulina Wiśniewska urodziła się 15 lutego 1998 r. w Lublinie. Mieszka z rodzicami, dziadkami i rodzeństwem na obrzeżach tego miasta, 'w sercu' Lasu Zemborzyckiego, otaczającego Zalew - nazywany również Zemborzyckim - 'zbudowany' na rzece Bystrzycy.

Naukę szkolną rozpoczęła w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci i Młodzieży Niesłyszącej i Słabo Słyszącej im. Jana Pawła II w Lublinie. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej dowożą ją tu rodzice.

Brak słuchu u Paulinki jest konsekwencją rożyczki, którą przeszła jej mama. Konflikt serologiczny miał wpływ na stopniową utratę wzroku przez dziecko. Wzrok zaczęła tracić w dziesiątym roku życia.

Rodzice myśleli, by zapewnić Paulince edukację w którymś ze specjalnych Ośrodków w Polsce, gdzie przebywają dzieci 'podobne' do ich córki. Paulinka nie chciała opuszczać domu. Rodzice też - mimo tych 'poszukiwań' - nie wyobrażali sobie 'oderwania' dziewczynki od rodziny. Tata Paulinki kiedyś stanowczo i zdecydowanie powiedział: 'Jeśli nie można nic zrobić to nie można siebie i innych zadręczać. Trzeba normalnie żyć!' Te słowa dały wewnętrzy spokój mamie Paulinki i na pewno, a może nade wszystko, ich dziecku.

Obydwoje rodzice pracują zawodowo. Kiedy mama udaje się do zakładu pracy na tzw. drugą zmianę to Paulinka po powrocie ze szkoły przebywa w domu z siostrą.

Zapytana, co wtedy czuła, kiedy zacząła tracić wzrok?, Paulinka odpowiada, że nie wiedziała, co się dzieje. Była w szoku, smutna, nerwowa, zdziwiona. Zapytałam ją, czy czuła żal do kogoś za to, co ją spotkało? Czy prosiła Boga o zmianę tej sytuacji? Odpowiedziała natychmiast, że nie. Nie czuła żału nigdy ani do rodziców, ani do Boga. Była jednak zła na siebie. Był to bardzo trudny czas, zarówno dla Niej, jak i całego szkolnego otoczenia. Nikt nie umiał skutecznie Jej pomóc.

Pomoc okazała dziewczynce niesłysząca absolwentka naszego Ośrodka _ Agnieszka Lachowska, która stała się jej 'słuchem', 'wzrokiem', tłumaczem, serdeczną przyjacióką, a nawet 'Aniołem Stróżem'.

Tkaninki robi od 2011 roku pod moim kierunkiem w szkole, a także w czasie wolnym od zajęć w rodzinnym domu. Kompozycje tkackie powstawały z wełny, sizalu, skór, a także innych materiałów.


Wystawy:
- w czerwcu 2014 w Bibliotece Pedagogicznej w Lublinie
- 21-22 października 2014 r. w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II w czasie Ogólnopolskiej Konferencji Naukowo-Szkoleniowej pt. 'Świat głuchoniewidomych 2014 - wyzwania współczesności'.
W 2016 eksponowała swoje prace na Festynie ekologicznym w Osmolicach


Od września 2014 r. Pan Artur Chlewiński zaszczepił w dziewczynce nowa pasję - zainteresowanie szachami. Pan Artur wykonał wraz kolegami Paulinki szachy, gdzie pola jasne są wypukłe a ciemne wklęsłe. W turniejach Paulina gra razem ze słyszącymi i widzącym. Nie ma tu taryfy ulgowej.

W klasie jest żywa, uśmiechnięta. Jak czuje, że ktoś jest blisko to szuka tej osoby wyciągając w jej kierunku ręce. Przy spotkaniu dużo osób rozpoznaje od razu po zapachu, po pierścionkach, bransoletkach lub po prostu po dłoniach - tak jest w moim przypadku.

Paulinka tak mówi o sobie: 'Zawsze staram się okazywać dobre strony, by nie myśleli inni, że jest mi ciężko, że mi smutno. Ważne że żyję, a to że nie widzę i nie słyszę nie znaczy, że sobie nie poradzę. Ja cały czas uczę się jak sobie radzić i cieszyć się każdą chwilą. Bardzo lubię żartować, pocieszać innych i sprawiać radość sobie i innym. Dzięki temu, swoim humorem zarażam innych'.


Helena Sakowicz
Nauczyciel SOSWDDIMNISS
W Lublinie, ul. L.Herc 4